Odkąd zamknęli MAXI tuning w Polsce nie ma już tuningowego maga, w którym warto by pokazać auto. Zdolni goście muszą szukać godnych miesjc do prezentacji za granicą. I znaleźli. Kilka VAGów wylądowało ostatnio w Performance VW Magazine. A sesja zdjęciowa wyglądała tak:
Wielkie gratulacje, dla gości, których auta trafiły do maga i dla Lońka z wolfsgruppe, za stworzenie tego klipu. Chylę czoła!
Volkswagen próbuje namówić Amerykanów na TDIka. By to zrobić, przygotował kilka klipów, mających uświadomić im jak to fajnie jest mieć diesla. Bo ten diesel odpali nawet przy największym mrozie, jest czyściuśki i eco-przyjazny, a do tego szybszy od Priusa. A jak trzeba, to nawet spali laka.
To jeden z najlepszych projektów tuningowych jakie ostatnio widziałem. Petar Biocic z Chorwacji miał kiedyś Golfa mkII, pod maskę którego wrzucił VR6. Ale to nic. Sprzedał to i kupił Lupo. To taki mały koszyk na zakupy z silnikiem. Myślicie, że wrzucił w niego 1.8T i się cieszy? nic z tych rzeczy. Najpierw zobaczcie jak to się odpycha:
Daje radę, prawda? Tego speeda zawdzięcza VR6 z Golfa Mk4 V6 4motion pod maską i… VR6 z Seata Leona Cupry V6 4motion za przednimi fotelami. Tak jest, ta furka to wyrzeźbione bi-moto. 3 lata pracy wreszcie przyniosły efekt. Ponad 400 koni w takim gówienku. Oczywiście z napędem na wszystkie koła. Gość jest mocno ogarnięty. I nadal nie odpuszcza. Planuje wrzucić tam jeszcze 2 HGP / HPA biturbo kits, co da 2×490 HP. Masakra przez duże S.
Foka RS nakopie do tyłka Golfowi GTI? Projektanci VW chyba mają taką obawę, bo już szykują jeszcze mocniejszego Golfa.

Według AutoExpressu chłopaki z VAGa wymazali R32, ale szykują coś w zamian. Do 2.0TFSI z GTIka zapięli większą turbinę, przeprogramowali ECU i wycisnęli 270 KM. To o 60 więcej niż w GTI i 20 więcej, niż w 3,2-litrowej V6 z R32 z Golfa piątej generacji. Do tego furka będzie lżejsza niż R32, co podobno pozwoli na rozchulanie jej do setki w 5 sekund. VW atakuje RSa, czy może łypie okiem na eMę? Nie wiadomo jeszcze, czy piecyk ma napędzać tylko przednią oś, czy może wszystkie kółka. W tym przypadku byłaby to ciekawa alternatywa dla hothatcha Forda. Czas pokaże…
(więcej…)
Zaszufladkowany do: Bierz lawetę, Car of the day, Notlauf | Tagi: fridolin, volkswagen, vw
Siemanko po przerwie!
Dziś w furze dnia: VW Fridolin.

W 1961 roku niemiecka służba pocztowa zamówiła projekt samochodu dla swoich potrzeb u Volkswagena. Tak powstał typ 147, zwany oficjalnie Kleinlieferwagen (mały furgon). Przylgnęła do niego nazwa Fridolin, odnosząca się do św. Frydolina – średniowiecznego wędrownego mnicha, przedstawianego jako przygarbiony człowiek z wielką torbą.
Wbrew bredniom wypisanym przez sprzedającego, nie powstało tylko 200 sztuk Fridolinów. Powstało ich wedle różnych źródeł od 6126 do 6139 sztuk. Prawdopodobnie 17 sztuk różnicy pochodzi od próbnej serii z kierownicą po prawej stronie (nie zachował się żaden). Dziś to jeden z najbardziej kolekcjonerskich Volkswagenów.